Obiecałem już dawno 🙂 Wiem, wiem. Najpierw egzaminu nie mogłem jeszcze zamówić, później urlop, a teraz po urlopie choroba. Mimo wszystko postanowiłem, że podejdę do tego egzaminu. Nie polecam na antybiotykach, ale zdałem za pierwszym razem. Niestety w ogóle się przed nim nie uczyłem ;). Żeby Was to nie zmyliło, bo to stanowczo jeden z trudniejszych egzaminów MS, jakie zdawałem. Do rzeczy… (oczywiście przed egzaminem podpisałem NDA, więc nie będzie tu dokładnych pytań z odpowiedziami):

Przede wszystkim egzamin składa się z 70 pytań (!). Naprawdę spędziłem 1,5h na czytaniu i rozwiązywaiu pytań. Jakość pytań – bardzo dobra. Pytania trudne (niestety), ale sprawdzają absolutnie znajomość Sure Step’a. Pytają o wszystko od tego, jak zachować się w danej sytuacji (np. klient zmienia wymagania już po UAT – co wtedy?), ale i o samego Sure Step’a – co robi się w fazie diagnostyki, jakie są wkłady do konkretnego akcelertora itd.
Ezgamin składa się z 3 części – ta o Sure Step, zarządzania projektami w konkretnych scenariuszach oraz użycie Sure Step już po wdrożeniu. Nie dotyczy żadnego konkretnego produktu, choć pojawiło się pytanie o wdrażanie NAV 2009.
Oczywiście jak na każdym egzaminie nie obyło się bez wpady twórców – pojawiło się pytanie o… Rapid Upgrade wycofany przed Sure Step 2010. Ale to i tak niewiele w porównaniu do innych egzaminów, więc jest ok.

Niestety egzamin szydzi z mojego wrażliwego podejścia do tematyki projektów robionych „wodospadem” :). Na egzaminie roi się od pytań „what must be finished prior to beginning the testing”. Ble! Odpowiedziałbym, że nic, bo testuje się cały czas, ale nie było takiej odpowiedzi. Szczytem było pytanie o sytuację, w której developer skończył jakąś pracę – czy może zacząć następną? Odpowiedź – NIE, bo wcześniej zostały ustalone daty końca fazy. Bleeeeeeech!!!

Ogólnie jak przystało na egzamin nietechnologiczny, przy dużej części pytań można by się spierać, ale da się znaleźć jakoś tę jedyną sensową (z punktu widzenia Sure Step) odpowiedź. Podsumowując – trudny egzamin, który trzeba zdać. Ot i tyle.

Reklamy